Skip to content
Opens in a new window
Listen to this chapter • 7:21

[1] Następnie całe ich zgromadzenie powstało i zaprowadzili Jezusa do Piłata.

[2] Tam zaczęli oskarżać Go w ten sposób: Stwierdziliśmy, że ten człowiek sieje zamęt w naszym narodzie, zabrania płacić podatki cesarzowi i podaje się za Chrystusa, to jest króla.

[3] Piłat zatem zadał Mu pytanie: Czy Ty jesteś królem Żydów? Sam to mówisz — odpowiedział Jezus.

[4] Wówczas Piłat oświadczył w obecności arcykapłanów i tłumu: Nie znajduję w tym człowieku żadnej winy.

[5] Oni jednak z tym większym naciskiem twierdzili: Buntuje lud, bo uczy po całej Judei; zaczął od Galilei i dotarł aż tutaj.

[6] Gdy Piłat to usłyszał, zapytał: Czy ten człowiek jest Galilejczykiem?

[7] A gdy stało się jasne, że podlega władzy Heroda, odesłał Go do niego, gdyż właśnie w tych dniach Herod przebywał w Jerozolimie.

[8] Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył, bo już od dłuższego czasu chciał Go spotkać; słyszał bowiem o Nim i miał nadzieję, że zobaczy jakiś cud przez Niego dokonany.

[9] Zaczął Mu zatem stawiać pytanie za pytaniem, ale Jezus na żadne mu nie odpowiedział.

[10] Za to obecni tam arcykapłani oraz znawcy Prawa nie ustawali w gwałtownych oskarżeniach.

[11] W końcu Herod wraz ze swoją strażą potraktował Jezusa z pogardą, a dla ośmieszenia Go narzucił na Niego lśniącą dworską pelerynę i odesłał do Piłata.

[12] W taki to sposób tego dnia Herod i Piłat stali się przyjaciółmi; wcześniej bowiem byli wrogami.

[13] Piłat natomiast zwołał arcykapłanów, przełożonych oraz lud

[14] i powiedział do nich: Przyprowadziliście mi tego człowieka jako tego, który zwodzi lud, a oto ja po przesłuchaniu Go w waszej obecności nie stwierdzam, aby był On winny tego, co Mu zarzucacie.

[15] Podobnie Herod, gdyż odesłał Go do nas. Człowiek ten nie popełnił niczego, za co musiałby ponieść śmierć.

[16] Wymierzę Mu zatem karę chłosty i zwolnię.

[17] Piłat miał obowiązek zwalniać im jednego więźnia z uwagi na święta.

[18] Wtedy oni krzyknęli wszyscy razem: Precz z Nim! Wypuść nam Barabasza!

[19] (Człowiek ten znalazł się w więzieniu z powodu jakichś rozruchów w mieście oraz z powodu zabójstwa).

[20] Piłat jednak, ponieważ chciał zwolnić Jezusa, zwrócił się do nich ponownie.

[21] Lecz oni nie przestawali wołać: Na krzyż z Nim! Na krzyż!

[22] Po raz trzeci więc odezwał się do nich: Cóż złego uczynił ten człowiek? Nie stwierdziłem, by dopuścił się czegoś, za co musiałby ponieść karę śmierci. Każę Go wychłostać i zwolnię.

[23] Oni jednak uparcie wołali i żądali Jego ukrzyżowania, i ich krzyki zaczęły brać górę.

[24] W końcu Piłat orzekł, że stanie się zgodnie z ich żądaniem.

[25] Zwolnił tego, który był w więzieniu za rozruchy i morderstwo — tego, o którego prosili — a z Jezusem postąpił według ich woli.

[26] A gdy prowadzili Jezusa na śmierć, zatrzymali niejakiego Szymona Cyrenejczyka, który wracał z pola. Włożyli na niego krzyż i kazali nieść za Jezusem.

[27] Ciągnął też za Nim ogromny tłum ludzi, w tym kobiet. Biły się one w piersi i opłakiwały Go.

[28] Wówczas Jezus odwrócił się w ich stronę i powiedział: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną. Płaczcie raczej nad sobą i nad swoimi dziećmi.

[29] Bo zbliżają się dni, w których będą mówić: Szczęśliwe kobiety niepłodne, łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły.

[30] W tych dniach będą wołać do gór: Padnijcie na nas! I do wzgórz: Przykryjcie nas!

[31] Bo jeśli z zielonym drzewem takie rzeczy czynią, co się stanie z uschłym?

[32] Prowadzili też dwóch innych ludzi. Byli oni przestępcami i mieli być straceni razem z Jezusem.

[33] Gdy więc przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i obu przestępców, jednego z prawej, a drugiego z lewej strony.

[34] W tym czasie Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Oni zaś losowaniem rozstrzygali, co komu ma przypaść z Jego szat.

[35] Lud stał i patrzył. A przełożeni nie szczędzili drwin: Innych ratował, niech uratuje siebie — jeśli jest Bożym Chrystusem, tym wybranym.

[36] Szydzili też z Niego żołnierze. Ci podchodzili, podawali Mu kwaśne wino

[37] i wołali: Jeśli Ty jesteś królem Żydów, uratuj się!

[38] Widniał bowiem nad Nim napis: To jest król Żydów.

[39] Zaczął Mu również urągać jeden z ukrzyżowanych przestępców: Skoro jesteś Chrystusem, uratuj siebie i nas!

[40] Drugi natomiast skarcił go: Czy ty się Boga nie boisz, choć wymierzono ci taki sam wyrok?

[41] Nam wprawdzie sprawiedliwie, bo zasłużyliśmy na to, ten człowiek jednak nie zrobił nic złego.

[42] I dodał: Jezu, wspomnij o mnie, gdy przyjdziesz do swego Królestwa.

[43] Jezus mu odpowiedział: Zapewniam cię, dziś będziesz ze Mną w raju.

[44] Była wówczas mniej więcej dwunasta61 w południe. Aż do piętnastej całą ziemię ogarniał mrok

[45] ze względu na zaćmione słońce. Zasłona Przybytku rozdarła się na dwoje,

[46] a Jezus donośnie zawołał: Ojcze, w Twoje ręce składam mego ducha. Po tych słowach wydał ostatnie tchnienie.

[47] Na ten widok setnik oddał Bogu cześć, wyznając: Rzeczywiście ten człowiek był sprawiedliwy.

[48] Tłumy zaś, które ściągnęły oglądać ukrzyżowanie, widząc, co się dzieje, biły się w pierś i zawracały.

[49] Ci wszyscy natomiast, którzy znali Jezusa, stali z daleka i patrzyli. Wśród nich były też kobiety, które całą grupą podążały za Nim z Galilei.

[50] Następnie przybył pewien człowiek imieniem Józef. Był on członkiem Wysokiej Rady, a przy tym osobą dobrą i sprawiedliwą.

[51] Nie zgadzał się z tym, co w sprawie Jezusa postanowili i uczynili inni radni. Józef pochodził z żydowskiego miasta Arymatea i żył nadzieją nadejścia Królestwa Bożego.

[52] Udał się on do Piłata i poprosił o ciało Jezusa.

[53] Następnie zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w wykutym w skale grobowcu, w którym wcześniej nikt jeszcze nie był chowany.

[54] Było to w Dzień Przygotowania i wkrótce miał nastać szabat.

[55] Na miejsce pogrzebu przyszły też za Józefem kobiety, które całą grupą przybyły za Jezusem z Galilei. Widziały one grobowiec i patrzyły, jak składano ciało.

[56] Po powrocie zaś przygotowały wonności i olejki, lecz zgodnie z przykazaniem w szabat powstrzymały się od zajęć.

Lukasza — Chapters