Skip to content
Opens in a new window
Listen to this chapter • 5:47

[1] Opowiedział im też przypowieść o tym, że trzeba się zawsze modlić i nie ulegać zniechęceniu.

[2] Powiedział tak: Mieszkał w jednym mieście pewien sędzia. Nie bał się on Boga i nie liczył z człowiekiem.

[3] Mieszkała tam też pewna wdowa. Ta nachodziła go i prosiła: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem.

[4] I przez dłuższy czas nie chciał. W końcu jednak pomyślał sobie: Chociaż nie boję się Boga i nie liczę się z człowiekiem,

[5] obronię tę wdowę, bo mi się naprzykrza. Niech nie przychodzi bez końca i niech nie zawraca mi głowy.

[6] I Pan podsumował: Zauważcie, jak zachował się ten niesprawiedliwy sędzia.

[7] A czy Bóg nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy wołają do Niego dniem i nocą? Czy będzie zwlekał w ich sprawie?

[8] Mówię wam: Szybko weźmie ich w obronę. Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

[9] Zwrócił się również do tych, którzy swoją sprawiedliwość opierali na własnych dokonaniach, a innych mieli za nic, z taką przypowieścią:

[10] Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić: jeden faryzeusz, a drugi celnik.

[11] Faryzeusz stanął i tak sobie pochlebiał modlitwą: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak pozostali ludzie: zdziercy, oszuści, cudzołożnicy czy choćby jak ten oto celnik.

[12] Poszczę dwa razy w tygodniu, oddaję dziesiątą część wszystkich moich przychodów.

[13] Celnik zaś stanął daleko i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś i mówił: Boże, okaż miłosierdzie mnie, największemu z grzeszników.

[14] Mówię wam: Ten właśnie poszedł do domu usprawiedliwiony, a nie tamten. Bo każdy, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

[15] Przynosili Mu też niemowlęta. Chcieli, aby włożył na nie ręce. Uczniowie jednak, widząc to, obruszali się na przynoszących.

[16] Jezus natomiast przywołał ich i powiedział: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, przestańcie im przeszkadzać, takich jak one jest Królestwo Boże.

[17] Zapewniam was, kto nie przyjmie Królestwa Bożego jak dziecko, na pewno do niego nie wejdzie.

[18] Pewien dostojnik zadał Mu pytanie: Dobry57 nauczycielu, co mam czynić, aby odziedziczyć życie wieczne?

[19] Jezus odpowiedział: Dlaczego nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden — Bóg.

[20] Znasz przykazania: Masz nie cudzołożyć, nie zabijać, nie kraść, nie poświadczać nieprawdy, szanować swego ojca i matkę.

[21] Dostojnik na to: Tego wszystkiego przestrzegałem od młodości.

[22] Gdy Jezus to usłyszał, powiedział: Jeszcze jednego ci brak. Sprzedaj wszystko, co tylko masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, potem zaś przyjdź i naśladuj Mnie.

[23] Na te słowa dostojnik zasmucił się głęboko, był bowiem wyjątkowo bogaty.

[24] Gdy Jezus zobaczył jego wielki smutek, stwierdził: Jakże trudno tym, którzy mają majątki, wejść do Królestwa Bożego.

[25] Doprawdy, łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igły, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego.

[26] Ci, którzy to usłyszeli, zapytali: Kto więc może być zbawiony?

[27] Jezus odpowiedział: To, co niemożliwe u ludzi, możliwe jest u Boga.

[28] Wtedy odezwał się Piotr: Oto my opuściliśmy to, co nasze, i poszliśmy za Tobą.

[29] Jezus im odpowiedział: Zapewniam was, nie ma takiego, kto by opuścił dom lub żonę, lub braci, lub rodziców, lub dzieci ze względu na Królestwo Boże

[30] i kto nie otrzymałby w zamian dużo więcej w tym czasie, a w nadchodzącym wieku — życia wiecznego.

[31] Następnie wziął ze sobą Dwunastu i powiedział im: Idziemy do Jerozolimy, gdzie dopełni się wszystko, co za pośrednictwem proroków zostało napisane o Synu Człowieczym.

[32] Gdyż będzie On wydany poganom i wyśmiany, znieważony i opluty,

[33] ubiczowany i zabity, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie.

[34] Oni jednak nic z tego nie rozumieli. Znaczenie tego, co mówił, było dla nich niejasne — nie pojmowali Jego wypowiedzi.

[35] Gdy Jezus zbliżał się do Jerycha, przy drodze siedział i żebrał pewien niewidomy.

[36] Na odgłos przechodzącego tłumu zaczął rozpytywać, co się dzieje.

[37] Powiedzieli mu więc, że to Jezus z Nazaretu przechodzi.

[38] Wówczas niewidomy zawołał: Jezusie, Synu Dawida, zlituj się nade mną!

[39] Ci, którzy szli na przedzie, słysząc to wołanie, nakłaniali go, aby zamilkł. On jednak krzyczał jeszcze głośniej: Synu Dawida, zlituj się nade mną!

[40] Jezus, zatrzymany tym wołaniem, polecił sprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go:

[41] Co chcesz, abym ci uczynił? Panie, pragnę przejrzeć na oczy — powiedział.

[42] Przejrzyj! — polecił Jezus. — Twoja wiara cię ocaliła.

[43] I niewidomy natychmiast odzyskał wzrok, po czym ruszył za Jezusem i chwalił Boga. A cały lud, na widok tego, co się stało, oddał Bogu cześć.

Lukasza — Chapters