Skip to content
Opens in a new window
Listen to this chapter • 9:07

[1] Zbliżało się Święto Przaśników, zwane Paschą.

[2] Arcykapłani i znawcy Prawa w obawie przed ludem wciąż szukali odpowiedniego sposobu na rozprawienie się z Jezusem.

[3] W tym czasie w jednego z grona Dwunastu, Judasza, zwanego Iskariotem, wstąpił szatan.

[4] Odszedł więc i uzgodnił z arcykapłanami oraz dowódcami straży świątynnej plan wydania Jezusa.

[5] Ucieszyło ich to; wspólnie też doszli do porozumienia, że dadzą mu za to pieniądze.

[6] On się zgodził i zaczął szukać dogodnej sposobności do wydania im Go z dala od tłumu.

[7] Tymczasem nadszedł dzień Przaśników, dzień ofiarowania baranka paschalnego.

[8] Jezus wysłał więc Piotra oraz Jana z takim poleceniem: Idźcie i przygotujcie nam wieczerzę paschalną.

[9] Zapytali Go: Gdzie chcesz, abyśmy ją przygotowali?

[10] Gdy tylko wejdziecie do miasta — odpowiedział — wyjdzie wam naprzeciw człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim do domu, do którego wejdzie,

[11] i powiedzcie gospodarzowi: Nauczyciel pyta cię: Gdzie jest izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami?

[12] Wówczas on wam wskaże duży i gotowy już pokój na piętrze — tam przygotujcie.

[13] Odeszli zatem, zastali wszystko tak, jak im powiedział i przygotowali Paschę.

[14] Gdy nadeszła pora, Jezus zajął miejsce przy stole, a z Nim apostołowie.

[15] I zwrócił się do nich: Gorąco pragnąłem, by przed moją męką spożyć tę Paschę wraz z wami.

[16] Bo wiedzcie, że z pewnością już jej nie spożyję, póki nie nastąpi czas jej wypełnienia — w Królestwie Bożym.

[17] Następnie wziął kielich, podziękował Bogu i powiedział: Weźcie go i rozdzielcie między siebie,

[18] gdyż mówię wam, że odtąd nie będę pił z owocu winorośli, aż przyjdzie Królestwo Boże.

[19] Wziął też chleb, podziękował, złamał i dał im, mówiąc: To jest moje ciało za was wydawane. To czyńcie na moją pamiątkę.

[20] Podobnie wziął kielich, kiedy już spożyli, i powiedział: Ten kielich to Nowe Przymierze przypieczętowane moją krwią za was przelaną.

[21] Lecz oto ręka tego, który Mnie wydaje, jest ze Mną przy stole.

[22] Co prawda Syn Człowieczy odchodzi, jak postanowiono, ale biada temu, który Go wydaje.

[23] Oni zaś zaczęli wypytywać się nawzajem, który z nich miałby to uczynić.

[24] Doszło też do sporu między nimi o to, którego z nich można by uznać za największego.

[25] Jezus zaś powiedział im: To królowie narodów panują nad ludźmi i ich władcy uchodzą za dobroczyńców.

[26] U was ma być inaczej: Większy pośród was niech postępuje jak młodszy, a przełożony — jak sługa.

[27] Bo kto uchodzi za większego? Ten, który siedzi przy stole, czy ten, który służy? Z pewnością ten, który siedzi przy stole. Ja jednak jestem wśród was jak ten, który służy.

[28] Wy zaś jesteście tymi, którzy zostali przy Mnie, gdy przechodziłem przez próby.

[29] Ja też na mocy przymierza przekazuję wam Królestwo, jak i Mnie Ojciec przekazał je w przymierzu,

[30] po to, byście jedli i pili przy moim stole w moim Królestwie i zasiedli na tronach, by rozsądzać sprawy dwunastu plemion Izraela.

[31] Szymonie, Szymonie, oto szatan wymógł, aby was przesiać jak pszenicę.

[32] Ja natomiast błagałem za tobą, aby nie ustała twoja wiara. A ty, gdy się nawrócisz, umacniaj swoich braci.

[33] Panie — odpowiedział Piotr — jestem gotów iść z Tobą nawet do więzienia i na śmierć.

[34] Pan jednak odpowiedział: Piotrze, mówię ci, zanim zapieje dziś kogut, trzy razy zaprzeczysz, że Mnie znasz.

[35] Następnie zapytał ich: Gdy was posłałem bez sakiewki, bez torby i sandałów, czy czegoś wam zabrakło? Niczego — odpowiedzieli.

[36] Teraz jednak — powiedział — kto ma torbę lub sakiewkę, niech je weźmie. Kto nie ma miecza, niech sprzeda płaszcz, a go kupi.

[37] Gdyż mówię wam: Musi się na Mnie spełnić proroctwo: I uznano Go za jednego z przestępców. I właśnie spełnia się to, co o Mnie napisano.

[38] Panie — zauważyli — oto są tu dwa miecze. On na to: Wystarczy.

[39] Potem wyszedł i zgodnie ze swym zwyczajem udał się na Górę Oliwną. Uczniowie też z Nim poszli.

[40] Po przybyciu na miejsce powiedział: Módlcie się, abyście nie upadli w czasie próby.

[41] Sam zaś odszedł od nich, mniej więcej na odległość rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się:

[42] Ojcze, jeśli chcesz, oddal ode Mnie ten kielich. Jednak nie moja wola, ale Twoja niech się stanie.

[43] Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i dodawał Mu sił.

[44] A On w swoim zmaganiu tym usilniej się modlił i Jego pot był jak krople krwi, spadające na ziemię.

[45] Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących. Smutek pogrążył ich we śnie.

[46] Dlaczego śpicie? — zapytał. — Wstańcie i módlcie się, abyście nie upadli w czasie próby.

[47] Jeszcze nie dokończył tych słów, gdy nadciągnął tłum, a na jego czele Judasz, jeden z Dwunastu. Zbliżył się on do Jezusa, aby Go pocałować.

[48] Judaszu — zapytał Jezus — pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?

[49] Gdy ci, którzy przy Nim byli, zobaczyli, na co się zanosi, zapytali: Panie, czy mamy sięgnąć po miecz?

[50] A jeden z nich już nawet uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho.

[51] Jezus zaś odpowiedział: Zostawcie ich, niech robią swoje! Po czym dotknął ucha i uleczył zranionego.

[52] Natomiast do przybyłych arcykapłanów, dowódców świątynnych oraz starszych Jezus powiedział: Wyszliście z mieczami i kijami jak po zbójcę?

[53] Gdy codziennie przebywałem z wami w świątyni, nie podnieśliście na Mnie ręki. Lecz to jest wasza godzina i czas władzy ciemności.

[54] Schwytali Go zatem i zaprowadzili na dwór arcykapłana. Piotr zaś podążał za nimi w pewnej odległości.

[55] A kiedy na środku dziedzińca rozniecili ognisko i rozsiedli się wokół niego, usiadł wśród nich również Piotr.

[56] Gdy tak siedział w blasku płomieni, zobaczyła go jakaś młoda służąca. Przyjrzała mu się badawczo i stwierdziła: Ten człowiek też był z Nim.

[57] On jednak wyparł się: Nie znam Go, kobieto.

[58] Po chwili zobaczył go ktoś inny i powiedział: Ty też jesteś jednym z nich. Piotr na to: Człowieku, nie jestem!

[59] Godzinę później jeszcze inna osoba zaczęła się upierać: Naprawdę, ten też był z Nim, jest przecież Galilejczykiem.

[60] Człowieku — powiedział Piotr — nie wiem, o czym mówisz. W tej samej chwili, gdy jeszcze to mówił, rozległo się pianie koguta.

[61] Pan obrócił się i utkwił w Piotrze wzrok. Wtedy Piotr przypomniał sobie niedawne Jego słowa: Zanim dziś kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz.

[62] Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał.

[63] Tymczasem pilnujący Jezusa strażnicy szydzili z Niego i wymierzali Mu razy.

[64] Zasłonili Mu twarz i bijąc drwili: Prorokuj! Kto Cię uderzył?

[65] Nie szczędzili Mu też innych obelg.

[66] Wraz z nastaniem dnia zebrała się starszyzna, arcykapłani oraz znawcy Prawa i zaprowadzili Jezusa przed swą Wysoką Radę.

[67] Tam Go przesłuchiwali: Jeżeli jesteś Chrystusem, powiedz nam. Jezus na to: Cóż z tego, że powiem, i tak nie uwierzycie.

[68] Cóż z tego, że zapytam — i tak nie odpowiecie.

[69] Już wkrótce jednak Syn Człowieczy zasiądzie po prawej stronie Bożej mocy.

[70] Więc Ty jesteś Synem Bożym? — zapytali. Wy mówicie, że Ja jestem — odpowiedział.

[71] Wtedy uznali: Czy potrzeba nam więcej dowodów? Słyszeliśmy przecież Jego własne słowa.

Lukasza — Chapters