Skip to content
Opens in a new window
Listen to this chapter • 5:45

[1] Jezus ponownie zaczął nauczać nad jeziorem. Skupił się wokół Niego tak nieprzebrany tłum, że musiał wsiąść do łodzi i odpłynąć nieco od brzegu. Wszyscy zgromadzeni stali natomiast na lądzie.

[2] Wtedy korzystając z przykładów uczył ich o wielu rzeczach. Kierował do nich takie słowa:

[3] Posłuchajcie uważnie! Pewien siewca wyszedł obsiać pole.

[4] Gdy siał, jedno ziarno padło na pobocze. Wówczas przyleciały ptaki i zjadły je.

[5] Inne trafiło na grunt skalisty. Wzeszło szybko, bo gleba nie była głęboka.

[6] Gdy jednak podniosło się słońce, zwiędło, a ponieważ miało słaby korzeń, uschło.

[7] Inne z kolei wpadło w cierniste zarośla; te wyrosły i zdusiły je, tak że nie wydało plonu.

[8] Inne wreszcie ziarna padły na dobrą ziemię. Wzeszły one, wyrosły i wydały plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny.

[9] I podkreślił: Kto ma uszy, aby słuchać, niech rozważy moje słowa.

[10] Potem, już na osobności, ci, którzy wraz z Dwunastoma byli wokół Niego, zaczęli Go pytać o znaczenie tych przykładów.

[11] I powiedział im: Wam powierzono Tajemnicę Królestwa Bożego; tamtym natomiast, ludziom spoza waszego kręgu, na wszystko podaje się przykład,

[12] aby patrząc, widzieli, lecz nie zobaczyli; i słuchając, słyszeli, lecz nie kojarzyli, żeby się czasem nie nawrócili i nie doznali przebaczenia.

[13] Nie rozumiecie tego przykładu? — zapytał. — Jak zatem zrozumiecie wszystkie inne?

[14] Siewca to ktoś, kto rozsiewa Słowo.

[15] Ludzie podobni do ziarna przy drodze to ci, do których przychodzi szatan i natychmiast wybiera to, co właśnie zostało w nich zasiane.

[16] Ludzie podobni do ziarna na skalistym gruncie to ci, którzy po usłyszeniu Słowa szybko i chętnie je przyjmują,

[17] ale brak im korzenia, są niestali, i gdy z powodu Słowa dochodzi do ucisku lub prześladowania, szybko się odwracają.

[18] Ludzie podobni do ziarna pośród cierni to ci, którzy usłyszeli Słowo,

[19] lecz troski tego wieku, zwodnicze uroki bogactwa i pożądanie innych spraw wkraczają i zagłuszają Słowo, tak że nie wydaje plonu.

[20] Natomiast ludzie przypominający urodzajną ziemię to ci, którzy słuchają Słowa, są mu posłuszni i wydają plon, jedni trzydziestokrotny, drudzy sześćdziesięciokrotny, a jeszcze inni stokrotny.

[21] Potem przemówił do nich: Czy lampę przynosi się po to, by ją postawić pod łóżkiem albo przykryć garnkiem?34 Czy raczej nie po to, by ją postawić na świeczniku?

[22] Bo wszystko, co ukryte, stanie się widoczne, i wszystko, co niejawne, ujrzy światło dzienne.

[23] Kto ma uszy, aby słuchać, niech rozważy moje słowa!

[24] I ciągnął dalej: Uważajcie, czego słuchacie! Jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą, a nawet dodadzą.

[25] Ten, kto ma, otrzyma jeszcze więcej, a temu, kto nie ma, zabiorą i to, co ma.

[26] Królestwo Boże — nauczał dalej Jezus — przypomina człowieka, który rzuca ziarno w ziemię.

[27] Czy on śpi, czy wstaje w dzień i w nocy, ziarno kiełkuje i rośnie, a on nie wie jak.

[28] Ziemia bowiem sama z siebie wydaje plon: najpierw trawę, potem kłos, w końcu pełne zboże w kłosie.

[29] A gdy plon dojrzeje, chwyta się za sierp, gdyż nadeszło żniwo.

[30] Jezus mówił dalej: Do czego porównamy Królestwo Boże lub w jaką przypowieść je ujmiemy?

[31] Jest ono jak ziarno gorczycy, które jest mniejsze od innych nasion wysiewanych na zagonie.

[32] Jednak po zasianiu wyrasta i staje się większe niż pozostałe jarzyny; przy tym wypuszcza tak pełne liści gałęzie, że w jego cieniu ptaki mogą budować sobie gniazda.

[33] Korzystając z wielu podobnych przykładów Jezus miał zwyczaj głosić Słowo stosownie do tego, na ile Jego słuchacze mogli je zrozumieć.

[34] Przemawiał więc tylko w przypowieściach, które na osobności wykładał swoim uczniom.

[35] Tego samego dnia, wraz z nastaniem wieczoru, polecił im: Przeprawmy się na drugą stronę jeziora.

[36] Pozostawili więc tłum i odpłynęli z Nim tak jak siedział, a towarzyszyły Mu inne łodzie.

[37] Wtem rozszalała się wielka burza. Zerwał się wiatr. Fale biły w łódź z taką siłą, że woda wypełniała już wnętrze.

[38] On tymczasem był na rufie i spał na podgłówku. Obudzili Go więc i wołają: Nauczycielu, nie obchodzi Cię to, że giniemy?

[39] Wtedy On wstał, stłumił wiatr i powiedział do rozszalałej toni: Cisza! Uspokój się! I ustał wiatr — i zapanowała wielka cisza.

[40] Wówczas zwrócił się do nich: Dlaczego brak wam odwagi? Wciąż jeszcze nie macie wiary?

[41] A ich ogarnął wielki strach, tak że zaczęli mówić jeden do drugiego: Kim On jest, że nawet wiatr i wzburzone wody są Mu posłuszne?

Marka — Chapters