Skip to content
Opens in a new window
Listen to this chapter • 7:26

[1] Był pewien chory, Łazarz z Betanii, miasteczka Marii i jej siostry Marty.

[2] Chodzi o tę Marię, która później namaściła Pana pachnącym olejkiem i wytarła Jego stopy swoimi włosami. To właśnie jej brat Łazarz chorował.

[3] Siostry posłały więc do Jezusa taką wiadomość: Panie, ten, z którym się przyjaźnisz, choruje.

[4] Gdy Jezus to usłyszał, powiedział: Ostatecznie końcem tej choroby nie będzie śmierć, lecz objawienie chwały Boga. Za jej sprawą Syn Boży będzie uwielbiony.

[5] Jezus zaś kochał Martę, jej siostrę i Łazarza.

[6] Gdy więc usłyszał, że choruje, jeszcze dwa dni pozostał tam, gdzie przebywał,

[7] a dopiero potem powiedział do uczniów: Chodźmy znów do Judei.

[8] Uczniowie zauważyli: Mistrzu! Dopiero co Żydzi próbowali Cię ukamienować, a Ty znów tam idziesz?

[9] Jezus odpowiedział: Dzień przecież składa się z dwunastu godzin. Kto chodzi za dnia, nie potknie się, gdyż widzi światło tego świata.

[10] Lecz jeśli ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ nie ma w sobie światła.

[11] Po tych słowach dodał: Łazarz, nasz przyjaciel, zasnął, ale idę zbudzić go ze snu.

[12] Wtedy uczniowie powiedzieli: Panie! Skoro zasnął, wyzdrowieje.

[13] Jezus jednak miał na myśli jego śmierć, oni natomiast myśleli, że mówi o zwykłym śnie.

[14] Wtedy Jezus powiedział im wyraźnie: Łazarz umarł.

[15] I cieszę się, że Mnie tam nie było, bo chodzi mi o was. Pragnę, byście uwierzyli. A teraz chodźmy do niego.

[16] Wówczas Tomasz, zwany Dydymos, powiedział do pozostałych uczniów: To my też chodźmy, żebyśmy razem z nim umarli.

[17] Gdy Jezus przybył na miejsce, Łazarz był już od czterech dni w grobie.

[18] A Betania leżała blisko Jerozolimy, około trzech kilometrów.

[19] I wielu spośród Żydów zebrało się u Marty i Marii, aby je pocieszyć po stracie brata.

[20] Gdy więc Marta usłyszała, że Jezus idzie, wyszła Mu na spotkanie. Maria pozostała w domu.

[21] Marta natomiast zwróciła się do Jezusa: Panie! Gdybyś tu był, mój brat by nie umarł.

[22] Ale i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o co Go poprosisz.

[23] Jezus zapewnił: Zmartwychwstanie twój brat.

[24] Marta na to: Wiem, że zmartwychwstanie — przy zmartwychwstaniu, w dniu ostatecznym.

[25] Wtedy Jezus skierował do niej słowa: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby nawet umarł — żyć będzie.

[26] A każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?

[27] Odpowiedziała: Tak, Panie! Ja wierzę, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Bożym, który miał przyjść na świat.

[28] Po tych słowach odeszła, zawołała swoją siostrę Marię i powiedziała jej na stronie: Nauczyciel tu jest i woła cię.

[29] Ta zaś, gdy tylko to usłyszała, zaraz wstała i poszła do Niego.

[30] Jezus natomiast jeszcze nie wszedł do miasteczka, lecz był w tym miejscu, gdzie Go spotkała Marta.

[31] Żydzi więc, którzy byli z Marią i pocieszali ją, widząc, że się poderwała i wyszła, ruszyli za nią pewni, że idzie do grobu, aby tam płakać.

[32] Gdy Maria dotarła tam, gdzie był Jezus, i zobaczyła Go, upadła Mu do nóg ze słowami: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł.

[33] Jezus, widząc jej łzy oraz łzy Żydów, którzy z nią przyszli, westchnął głęboko

[34] i zapytał: Gdzie go położyliście? Chodź i zobacz, Panie — odpowiedzieli.

[35] Jezus zapłakał.

[36] A Żydzi zaczęli komentować: Patrzcie, jak go kochał.

[37] Byli i tacy, którzy mówili: Czy ktoś, kto otworzył niewidomemu oczy, nie mógł sprawić, aby ten nie umarł?

[38] Jezus znów westchnął głęboko i udał się do grobu. Grobem była grota. Wejście zamykał kamień.

[39] Jezus polecił: Usuńcie ten kamień! Wtedy odezwała się Marta, siostra zmarłego: Panie! Będzie czuć, bo to jest czwarty dzień.

[40] Jezus zwrócił się do niej: Czy ci nie powiedziałem, że jeśli uwierzysz, zobaczysz chwałę Boga?

[41] Usunęli więc kamień. Jezus natomiast wzniósł oczy w górę i powiedział: Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś.

[42] Ja wiem, że Mnie zawsze wysłuchujesz, ale powiedziałem to ze względu na tłoczących się wokół mnie ludzi. Chcę, by uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś.

[43] Po tych słowach zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź!

[44] I umarły wyszedł. Jego nogi i ręce powiązane były pasami płótna, a twarz owinięta chustą. Jezus zwrócił się do przybyłych: Rozwiążcie go i pozwólcie mu odejść.

[45] Po tym wydarzeniu wielu Żydów, którzy przyszli do Marii i widzieli, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

[46] Niektórzy zaś poszli i opowiedzieli o tym faryzeuszom.

[47] W związku z tym arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i zaczęli się zastanawiać: Co tu robić? Człowiek ten dokonuje wielu znaków.

[48] Jeśli Go tak zostawimy, wszyscy w Niego uwierzą. Wówczas wkroczą Rzymianie i zabiorą nam i to miejsce, i naród.

[49] Wtedy jeden z nich, Kajfasz, który tego roku był arcykapłanem, powiedział: Wy nic nie rozumiecie

[50] i nie bierzecie pod uwagę, że lepiej jest dla nas, aby jeden człowiek umarł za lud, niż aby cały naród zginął.

[51] Nie mówił tego jednak sam z siebie, ale jako sprawujący tego roku urząd arcykapłana wypowiedział proroctwo, że Jezus ma umrzeć za naród —

[52] i nie tylko za naród, ale także po to, aby zebrać w jedno rozproszone dzieci Boga.

[53] W tym zatem dniu postanowili, że Go zabiją.

[54] Dlatego Jezus nie chodził już wśród Żydów jawnie, ale odszedł stamtąd w okolice pustyni, do miasta zwanego Efraim, i tam przebywał wraz z uczniami.

[55] Tymczasem zbliżała się Pascha żydowska i wielu z tej okolicy poszło przed Paschą do Jerozolimy, aby się oczyścić.

[56] Szukali więc Jezusa, a stojąc w świątyni rozważali: Jak myślicie? Przyjdzie na święto, czy raczej nie?

[57] Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali nakaz, aby ten, kto zna miejsce Jego pobytu, wskazał je, tak by mogli Go schwytać.

Jana — Chapters