Skip to content
Opens in a new window
Listen to this chapter • 3:46

[1] Jeśli więc w Chrystusie jest jakaś zachęta, jakaś pociecha miłości, jakaś wspólnota Ducha, jakaś serdeczność i miłosierdzie,

[2] pomnóżcie moją radość i bądźcie jednomyślni, związani tą samą miłością, skupieni na wspólnym celu, złączeni jednym zdaniem.

[3] Myślcie nie o tym, jak się wybić kosztem innych lub zaspokoić własną próżność, ale raczej w pokorze uważajcie jedni drugich za ważniejszych od siebie.

[4] Niech każdy dba nie tylko o to, co jego, lecz i o to, co cudze.

[5] Bądźcie względem siebie tacy jak Chrystus Jezus.

[6] On, choć istniał w tej postaci, co Bóg, nie dbał wyłącznie o to, aby być Mu równym.

[7] Przeciwnie, wyrzekł się siebie, przyjął rolę sługi i był jak inni ludzie. A gdy już stał się człowiekiem,

[8] uniżył się tak dalece, że był posłuszny nawet w obliczu śmierci, i to śmierci na krzyżu.

[9] Dlatego Bóg szczególnie Go wywyższył i obdarzył imieniem znaczącym więcej niż wszelkie inne,

[10] aby na dźwięk imienia Jezus zgięło się każde kolano w niebie, na ziemi, pod ziemią

[11] i aby każdy język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem — na chwałę Boga Ojca. Mądrze korzystać ze zbawienia

[12] Dlatego, moi ukochani, jako zawsze posłuszni — nie tylko, gdy jestem z wami, lecz tym bardziej, gdy mnie nie ma — czyńcie użytek ze swego zbawienia, w poczuciu czci i odpowiedzialności wobec Pana.

[13] Bóg to bowiem jest sprawcą waszych pragnień i działań płynących z dobrej woli.

[14] Czyńcie wszystko bez narzekania i powątpiewania,

[15] tak byście jako dzieci Boga byli bez zarzutu, nienaganni i szczerzy pośród tego zepsutego, wynaturzonego pokolenia. Na jego tle świecicie jak gwiazdy na niebie.

[16] Trzymajcie się przy tym Słowa życia, abym mógł się czymś szczycić w dniu przyjścia Chrystusa, żebym miał dowód, że nie na próżno biegałem i nie na darmo się trudziłem.

[17] A jeśli nawet mam być złożony w ofierze i przez to wzmocnić waszą wiarę, cieszę się i podzielam radość was wszystkich.

[18] Podobnie wy się cieszcie i dzielcie radość ze mną.

[19] A mam nadzieję w Panu Jezusie, że wkrótce poślę do was Tymoteusza. Chciałbym, by mi przyniósł od was jakieś pocieszające wieści.

[20] Nie mam nikogo, kto by myślał podobnie jak on, kto by tak rzetelnie mógł się wami zająć.

[21] Wszyscy inni krzątają się wokół własnych spraw, nie spraw Chrystusa Jezusa.

[22] Znacie jego historię, że niczym dziecko ojcu służył on razem ze mną przy głoszeniu dobrej nowiny.

[23] Właśnie jego mam nadzieję posłać, gdy się dowiem, jakie będą moje dalsze losy.

[24] Jestem zaś przekonany w Panu, że sam także wkrótce do was przybędę. Słowo o Epafrodytosie

[25] Uznałem ponadto, że będzie lepiej, jeśli poślę do was Epafrodytosa. To wasz wysłannik, a dla mnie brat, współpracownik i współbojownik. W waszym imieniu zadbał on o moje potrzeby.

[26] Tęsknił za wami. Martwił się też tym, że dotarła do was wiadomość o jego chorobie.

[27] A rzeczywiście zachorował. Omal nie umarł. Bóg jednak zmiłował się nad nim, a także nade mną, abym nie miał jednego zmartwienia za drugim.

[28] Czym prędzej więc go posyłam. Niech was ucieszy jego widok, a mnie niech ubędzie nieco smutku.

[29] Przyjmijcie go zatem w Panu z wielką radością. Szanujcie takich ludzi, jak on.

[30] Bo zajęty dziełem Chrystusa bliski był śmierci. Naraził swe życie, aby usłużyć mi wtedy, gdy wy nie mogliście.

Filipian — Chapters